|
 
 tale for today
 by numbers
 sitelog
 write me
 anatomy
other links come soon ...
|
Bajka VII
Ponad trzysta lat temu, w brzozowym lesie niedaleko Chameveux, w pogodny majowy dzień, Księżna Neuedelweiss i Regentka Sylwanii podziwiały uroki natury podczas popołudniowej przechadzki. W niedalekiej przyszłości ich losy miały się bezpowrotnie rozdzielić. Neuedelweiss, maleńkie księstwo położone u stóp Gór Śnieżnych, zostanie spustoszone podczas kolejnego najazdu Wagantów, którzy tym razem pod wodzą okrutnego Rodryka pokonają zimne górskie przełęcze i spadną na zaskoczone doliny pogranicza z najmniej oczekiwanego kierunku. Piękna Ati zginie, jak wieść głosi, w płonących komnatach książęcych apartamentów, do końca wierna posłannictwu pani swojego ludu. Odtąd pamięć o niej zacznie powoli ginąć i obecnie imię jej znane jest tylko wąskiej grupie zapalonych historyków specjalizujących się w Okresie Rozdrobnienia Królestw. Madgerené, osiemnasta z kolei Regentka Sylwanii, była właśnie w przededniu wyjazdu, który miał odmienić jej życie na zawsze. Już niedługo, jako Silvina, żona króla Dacji, Sergiusza I, zacznie współtworzyć odrodzone Imperium, da początek dwustuletniej dynastii cesarskiej, a sama, jako cesarzowa-matka, będzie spokojnie dożywać swych dni we wspaniałej rezydencji męża, blisko dwa tysiące mil od rodzinnego Chameveux. Oczywiście będzie obecna we wszystkich podręcznikach podstawowego kursu historii i setkach powieści historycznych opartych na dziejach jej niezliczonych romansów i miłosnych fascynacji. Ati przyjechała do stolicy Sylwanii pięć dni temu i przez ten krótki czas zdążyła serdecznie zaprzyjaźnić się z regentką, która była jej dokładną rówieśnicą. Tak się złożyło, że obie władczynie urodziły się tego samego dnia. Księżna Neuedelweiss towarzyszyła mężowi, który jako jeden z elektorów właśnie uczestniczył w delikatnych negocjacjach, których efektem miał być wybór małżonka dla Madgerené. Odwieczna tradycja przekazywała bowiem regencję nad Sylwanią wzdłuż linii żeńskiej. U zarania dziejów czarodziejka Agja, odchodząc do rodzinnej Krainy Elfów, przekazała pełnię władzy swej córce Cathalané, która umierając jako pierwsza regentka, wybrała na swoją następczynię Indiré Białowłosą, mimo że miała oprócz niej dwóch synów. W ten sposób kobiety rządzące Sylwanią wydane zostały w ręce polityki, która z czasem przybrała postać trzynastu wiecznie skłóconych ze sobą elektorów, którzy wybierali im mężów, nadawali imiona córkom, decydowali o wielkości wydatków i rodzajach sukien noszonych podczas oficjalnych uroczystości. Widocznie męska żądza władzy z każdego, nawet najbardziej kobiecego, systemu rządzenia potrafi uczynić swoje królestwo. Las, w którym się pojawiłem, był przepiękny. Delikatny wiatr chłodził wspaniale zielone, drobne liście brzóz, które pod jego dotykiem cichym szeptem opowiadały wszystkie bajki świata. Zupełnie przejrzyste niebo było idealnie niebieskim błękitem z gorącym żółtym kręgiem zakochanego słońca. Trawa, tak bujna, że sięgała mi prawie do ramion, jeszcze nie zniszczona upalnym latem, pachniała jak prawdziwa trawa w brzozowym lesie niedaleko Chameveux. Duże beztroskie motyle trzepocząc zadyszanymi skrzydełkami w kolorze wanilii i pistacji bezgłośnie śpiewały afirmację życia. I delikatnie pachniały rosnące niedaleko konwalie. Ten zapach przypominał mi moje poprzednie pojawienie się w tym świecie. Zjawiłem się wówczas w zwykłym miejskim parku, na skrzyżowaniu szarych od słońca asfaltowych alejek, aby spełnić marzenia chłopca, który pragnął latać. Kim jesteś? zapytał, gdy mnie zobaczył, siedzącego jak gdyby nigdy nic na skraju alejki. Oczywiście musiałem mu wszystko wytłumaczyć, a mimo to chyba nie do końca uwierzył, że jestem skrzatem. Magicznym małym cudotwórcą przyciąganym przez ogromne, niespełnione marzenia Dużych Ludzi, mieszkających w prawdziwym świecie. Więc moje marzenia cię tu sprowadziły? Więc wiesz, że chciałbym latać? Uroczy, niepewny chłopcze! Tak naiwnie kłamałeś w ten majowy wieczór, w tym swoim wielkim, nieprzyjaznym mieście. Cóż, nie wiedziałeś, że skrzaty znają prawdę i wiedzą, że tak naprawdę to wcale nie chcesz latać, a już na pewno nie jest to najważniejsze pragnienie w twoim życiu. Poszliśmy więc przez park, aż do małych, pokrytych dachówką domków, stojących wśród cichych ogródków, gdzie konwalie pachniały tak jak dzisiaj w Chameveux. Przed jedną z furtek zatrzymaliśmy się jakby przypadkiem i wtedy upewniłem się, że naprawdę chce ode mnie tylko jednego – umieć latać. Przysięgam, że kilka razy go o to pytałem. Zawsze odpowiadał tak samo. A przecież staliśmy pod jej domem. Była całym jego życiem i ogniem jego wszystkich pragnień. Codziennie marzył, aby to jej spojrzenie zanurzyło się w jego źrenicach. Była jedynym adresatem jego listów i wierszy, jego bajek i piosenek, a ja byłem istotą spełniającą wszystkie prawdziwe życzenia Dużych Ludzi. Kiedy tak mnie okłamywał pomyślałem, z rezygnacją typową dla tysiącstuletniego skrzata, że nigdy nie zrozumiem tej dziwnej, poplątanej rasy. Nic nie mogłem dla niego zrobić. Nie mogę, niestety, sprawić abyś latał. Tak naprawdę to tego nie chcesz. Twoim jedynym prawdziwym marzeniem jest to, by cię pokochała. Może zabrzmiało to staroświecko, ale skrzaty z natury nie mają wyczucia epoki, w której akurat się znalazły, gdyż żyją, na swój magiczny sposób, poza czasem. Było mi przykro, więc zapytałem go, dlaczego nie chciał abym mu pomógł. Odpowiedział wtedy coś, czego nigdy nie zrozumiem, bo Duzi Ludzie często mówią niespotykanie głupie rzeczy. Podejrzewam, że znowu mnie okłamywał, albo może sam nie wiedział, o co mu chodzi. Do tej pory byłem przekonany, że jeżeli coś rozumiem z miłości ludzi, to podstawową prawdę, że wszystkie sposoby są usprawiedliwione. Przecież skorzystanie z pomocy skrzata, który właśnie po to się pojawił, to wcale nie najgorszy sposób zdobycia czyjegoś serca. Mogłem nawet przypuszczać, że jest to bardzo romantyczny sposób, chociaż właściwie nie bardzo wiedziałem, co znaczy słowo romantyczny. Zrezygnowany rozpłynąłem się więc w zapachu majowych konwalii. A potem znalazłem się między brzozami przepięknych lasów Sylwanii. Zobaczyłem Madgerené i Ati, roześmiane, beztroskie i szczęśliwe. Miałem spróbować spełnić ich prawdziwe marzenia. Tak bardzo się bałem, że je przy okazji unieszczęśliwię. Ludziom najczęściej spełnienie marzeń nie wychodzi na dobre. Stałem pod jedną z najbielszych brzóz, słuchając szeptanych przez jej liści bajek. Patrzyłem w oczy zaskoczonej Ati i byłem szczęśliwy. W oczach Księżnej Neuedelweiss była prawda i piękno, a jej myśli, nawet teraz, pozostawały przy Księciu. Widziała go jednocześnie jako niesfornego chłopca galopującego na najszybszym koniu pogranicza, przez Koburg, Faerien i graniczne lasy, tylko po to by jej powiedzieć dzień dobry śliczna Ati, chyba nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie. I jako zakłopotanego swoimi obowiązkami elektora wiesz księżniczko, naprawdę muszę tam jechać, ale już nie długo będziemy zawsze razem. Kompletnie spętanego przez nieśmiałość, gdy miał porozmawiać z jej ojcem i zbyt pewnego siebie, gdy zostawali sami. To był jej książę, najbardziej dlatego, że ona była jego księżniczką. Ati o delikatnych dłoniach i najwspanialszym sercu, w którym narodziła się miłość. Wiedziałem, że poprosi mnie o to, by zawsze byli razem. Naprawdę nie wiedziałem, że to pragnienie zaprowadzi ją do płonącego zamku Neuedelweiss. Ale nawet gdybym o tym wiedział i tak bym je spełnił. Byłem przecież tylko skrzatem. To ona była piękną księżniczką i miała wspaniałe marzenia. A ja, drogi skrzacie, chciałabym przeżyć choć raz prawdziwą miłość. Chciałabym, aby mąż, którego wybierają mi teraz elektorzy, był godny mego uczucia, dobry i czuły. O to poprosiła mnie osiemnasta regentka, a ja zdumiałem się jak niewiele już było w Madgerené krwi jej poprzedniczek. Dobrze znałem Agję, Królową Elfów. To ja spełniłem jej życzenie i zjawiła się w świecie Dużych Ludzi by zobaczyć jeszcze raz swojego ukochanego. Zupełnie jak ten dziwny chłopiec nie chciała bym sprawił, że ją pokocha. Czasem elfy są równie niezrozumiałe, jak ludzie. Madgerené prosiła o to, co nakazywała jej tradycja i arystokratyczne wyczucie sytuacji, ale pragnęła zupełnie innych rzeczy, a ponieważ właśnie zakochałem się w zielonych oczach Ati, pozwoliłem sobie na wspaniałomyślność. Dałem jej długie, spokojne i dostatnie życie. A w promocji kilkunastu kochanków gratis. Historycy bardzo byliby zdziwieni, gdyby kiedykolwiek przeczytali prawdziwą historię ludzkości. Historię, którą spisują skrzaty w swoim magicznym świecie, tuż za tęczowym horyzontem zdarzeń. Nigdy by w niej nie odnaleźli informacji o Silvinie, pierwszej cesarzowej odrodzonego imperium, osiemnastej regentce Sylwanii imieniem Madgerené. Była bowiem zapisana najmniejszymi literami, jako nieistotny przypis do nieistotnych wydarzeń. Tylko nieliczni spośród nich, specjalizujący się w historii Okresu Rozdrobnienia Królestw, wiedzieliby kim była Ati, której skrzaty poświęciły połowę swych ksiąg na temat dziejów Dużych Ludzi, ale i tak nie zdołaliby wyobrazić sobie jej oczu.
start/początek
|
 
 bajka na dziś
 według numerów
 kronika stron
 napisz do mnie
 anatomia
kolejne linki wkrótce ...
|