Tales before the Dusk came
Bajki przed nadejściem Zmroku

 

links

tale for today

by numbers

sitelog

write me

anatomy

Hi, this is ...

other links come soon ...

Bajka VI

Czarodziej Edgar powoli otaczał księżniczkę Agnes siecią swoich zaklęć. Kiedy zobaczył ją po raz pierwszy wysłał w jej kierunku jedynie półczar uśmiechu. Ta wyrafinowana w swojej prostocie magiczna formuła jest niebezpieczna przede wszystkim dlatego, że bardzo trudno odkryć w niej magię. Wydaje się być jedynie niewinnym uniesieniem kącików ust, nieznacznym zmrużeniem powiek, delikatną iskierką tańczącą w czekoladowych oczach czarodzieja. Nawet wybitni, uzdolnieni mistrzowie mają kłopoty z odparciem tego zaklęcia. Ponurus Chłodny z Kryształowego Miasta, autor bardzo cennej z wielu względów monografii Historya y praktyka dzisyeysza magii i tego co za nyą u gminu uchodzi zwyczayem nieprawdziwem, twierdzi stanowczo, że półczar uśmiechu jedynie swoją nazwą pretenduje do świata zaklęć. W rzeczywistości nie jest to żaden półczar, a tylko zwyczajny półuśmiech i jego wpływ na ludzi, o ile w ogóle ma na nich jakiś wpływ, z pewnością nie wynika z magii. Być może tak jest i w tym miejscu nie będę się spierał z uznanym guru klasyfikacji świata czarów, ale jest niezbitym faktem, że uśmiechając się do pięknej księżniczki czarodziej Edgar powtarzał w myślach formułę zaklęcia...
W tym miejscu często mała dziewczynka imieniem Maja prosiła tatusia by opowiedział, jak wyglądała przepiękna księżniczka Agnes. Ponieważ zarówno w bajkach, jak i w świecie szarych rzeczy, tatusiowie z reguły ulegają prośbom małych dziewczynek, powinienem teraz przytoczyć godzinny opis dziewczęcych powabów i zalet. Nie należy on jednak, niestety, do tej bajki.
Według wersji Edgara ten zaczarowany uśmiech nie był jakimś wymyślonym początkiem wyrafinowanego planu. Po prostu to coś, co rządzi losem nawet najpotężniejszych wróżek i magów kazało mu uśmiechnąć się w ten sposób do Agnes. A kiedy tak się uśmiechał jednocześnie tonął w lęku, był bowiem w rzeczywistości bardzo nieśmiałym czarodziejem. Poza tym wszystko działo się w sławnym Północnym Skrzydle Czwartego Konwentu Magii Terapeutycznej, w niepodzielnym królestwie najlepszej czarodziejki świata. Jej osobista magia była tak silna, że wyczuwała wszelkie zaklęcia i czary rzucane przez kogokolwiek w najbliższej okolicy. Dlatego, prawdę mówiąc, Edgar nie miał dużego manewru i półczar uśmiechu był wszystkim, na co mógł sobie pozwolić. Czarodziejka o niebieskich oczach raczyła nie zwrócić uwagi na ten drobny incydent, który zdarzył się w jej królestwie. W ten sposób pierwszy krok w stronę księżniczki zakończył się sukcesem. Ale Edgar wiedział, że jeszcze wiele ich musi postawić nim oczaruje piękną Agnes. Nadzieja jednak jest cnotą czarodzieja, nawet najbardziej niepewnego swoich magicznych zdolności. Czekał więc Edgar z nadzieją w sercu i oplatał księżniczkę coraz mocniejszą siecią swoich marzeń. A w każdym marzeniu zawarta była cudowna modlitwa do Losu o spełnienie. Czas płynął, a marzenia tkały wokół dziewczyny gęstą, czarodziejską sieć tęsknoty.
Wpleciony w magiczną osnowę uśmiech zapadł głęboko w serce Agnes i zanim przeminęła jesień zgodziła się, by Los pozwolił im znowu się zobaczyć. Wtedy czarodziej był już przygotowany na to spotkanie i miał cały misterny plan oczarowania księżniczki. Rzucone po sobie czar pośpiechu i czar cierpliwości, które w rękach podrzędnego adepta magii całkowicie zniwelowałyby swoje działanie, umiejętnie zastosowane skierowały odrobinę zainteresowania pięknej dziewczyny. Właśnie na to liczył Edgar. Wtedy, z duszą na ramieniu i ze strachem w sercu założył Blokadę Merlina, która odizolowała ich dwoje od wszelkiej znanej magii, i spróbował, przez zaciśnięte gardło, przemówić do księżniczki. A Agnes mu odpowiedziała. I według Edgara nie było nigdy w dziejach wszystkich czarnoksiężników świata większego cudu niż ten. Praktycznie bez pomocy zaklęć, nieco tylko zakłopotana znanym nam już półczarem uśmiechu, piękna księżniczka przemówiła do nieśmiałego czarodzieja. A w jego ukrytym ogrodzie zaśpiewały wszystkie ptaki i rozkwitły wszystkie najpiękniejsze kwiaty. A kiedy nadszedł czas i zły Władca Mrozu nadciągnął ze śniegiem i lodowatym wiatrem czarodziej Edgar otworzył portal akustyczny, który połączył go z Agnes. Ale jej nie było. Nikt w obecnych, odartych z wszelkich nadprzyrodzonych wydarzeń, czasach nie potrafi sobie wyobrazić, co działo się wówczas w jego duszy. Może jedynie chłopcy dzwoniący po raz pierwszy do swoich nieznanych ukochanych i słyszący obojętny głos kogoś z rodziny, że akurat nie ma jej w domu. Mimo że był bardzo nieśmiałym czarodziejem otwierał tego dnia portal jeszcze dwukrotnie. I za trzecią próbą usłyszał głos księżniczki. Mimo pewnej wiedzy Edgar nie znał zbyt wielu przydatnych w tej sytuacji czarów, które mógłby rzucić przez portal akustyczny. Spróbował formułę Werbalnej Komunikacji Nieformalnej, bardzo stary Czar Zagubionego Chłopca i kilka jeszcze mniej, wydawałoby się, skutecznych zaklęć, a jednak Agnes zgodziła się i następnego dnia stał pod bramą jej zamku.
Miał na sobie czarodziejską, żółto-czerwono-srebrną szatę odpierającą ataki Władcy Mrozu. W jego ukrytym ogrodzie śpiewały ptaki a nieśmiałość tonęła w rozkwitających bukietach nadziei. Nie był pewien czy dobrze zrobił używając Czerwonego Żaru jako czarodziejskiej aury na tę okazję, ale było już za późno by to zmienić. Czary z rodzaju aury są bowiem długotrwałe i właściwie nieodwracalne w czasie swej aktywności. Tak zaczął się wieczór tego pamiętnego dnia. Bardzo pamiętny wieczór, bo na dobranoc Agnes podarowała Edgarowi mały srebrny czar, by się nim, jako czarodziej, zaopiekował. Gdy wracał śpiewał ze szczęścia, a razem z nim cieszył się zielony gryf, na którym leciał do domu...
W tym miejscu opowieści chłopiec zaczynał uciążliwie dopytywać się co właściwie się działo w ten wieczór, pomiędzy rzuceniem Czerwonego Żaru i powierzeniem srebrnego zaklęcia. O ile mi wiadomo tatuś nigdy im tego nie opowiedział i zawsze pytania Jasia, bo tak miał na imię ów ciekawski chłopiec, pozostały bez odpowiedzi. Widocznie w bajkach, tak jak w życiu, tatusiowie miewają swoje tajemnice, o których nie mówią nawet pierworodnym synom.
Prawie następnego dnia księżniczka Agnes przyjęła ofiarowany jej przez Edgara czarodziejski srebrny pierścień z delfinem. Tak narodziła się największa miłość czarnoksięskiego królestwa.
Pewnego dnia na zakończenie tej bajki Maja zapytała Tatusiu, a ty jak oczarowałeś mamusię?

start/początek

 

linki

bajka na dziś

według numerów

kronika stron

napisz do mnie

anatomia

Hi, this is ...

kolejne linki wkrótce ...
tales by numbers

tale I

tale III

tale IV

tale V

tale VI

tale VII

tale VIII

tale IX

tale X

tale XIII

tale XIV

tale XV

tale XVI

tale XVII

tale XVIII

tale XIX

tale XX

tale XXI

tale XXII

tale XXIII

tale XXIV

bajki wg numerów

bajka I

bajka III

bajka IV

bajka V

bajka VI

bajka VII

bajka VIII

bajka IX

bajka X

bajka XIII

bajka XIV

bajka XV

bajka XVI

bajka XVII

bajka XVIII

bajka XIX

bajka XX

bajka XXI

bajka XXII

bajka XXIII

bajka XXIV