|
 
 tale for today
 by numbers
 sitelog
 write me
 anatomy
other links come soon ...
|
Bajka III
A kiedy pierwszy w historii korzeniaków syn zapytał swego ojca, Rute, co to jest miłość, ten odpowiedział cytatem: miłość to taka rzecz, której nie ma. Ale syn miał wtedy dopiero kilka lat, i w to uwierzył. A kiedy zobaczył zielonoszaroniebieskie oczy elfiej księżniczki już znał prawdziwą odpowiedź na swoje pytanie. Miał jednak tak wiele szacunku dla ojca, pierwszego ojca w historii korzeniaków, że przyszedł pewnego popołudnia do jego komory mieszkalnej w mieście elfów i zapytał: ojcze, co to jest miłość?. A wtedy Rute spojrzał w jego oczy, w których odbiło się piękno jego matki, najpiękniejszej królowej w całej historii elfów i dał mu prawdziwą odpowiedź, a trwało bardzo długo nim ją dokończył. Małe rzeczy, których nie chcesz ujrzeć, bo nie wiesz, że istnieją. Które niedostrzegalnie składają się w całość. Poznanie, niedowierzanie, bo nie można uwierzyć, że coś takiego cię spotkało. Kiedy nie widzisz żadnych ostrzeżeń, kiedy nic nie ma ciemnych stron, a najjaśniejsze są noce. To oślepienie razem z cudowną pewnością, że nareszcie oczy ujrzały prawdziwą postać świata. Idące razem z nimi zdziwienie, że inni tego nie widzą i radość, że nie dostrzegając wartości świata nie będą jej odbierać. Zakłopotanie, że zachowuje się rozsądek i stara się utrzymać porządek w swoim życiu. A potem tylko czekanie na szansę, by ten porządek wywrócić do góry nogami. Niepewność czy tę szansę się wykorzystało i obawa, czy to właśnie ta chwila, po której nie ma odwrotu. Albo, jeśli masz szczęście, powalająca cały niepokój pewność, że to właśnie taka chwila. I naprawdę jest to jedyny moment, który nie wraca. To jest wtedy, kiedy możesz powiedzieć, że ktoś jest prawdziwy, nawet lepszy niż prawdziwy, i nie kłamać. Dodatkowo fragmenty, których nigdy nikt nie wyjaśni i nie opisze, przychodzące w snach, unikające światła dnia i rozumu, ukryte gdzieś nie wiadomo, między krwią a hormonami, między mózgiem o oczami, na pewno w snach i, czasem, w marzeniach. Dlatego lepiej kocha się wtedy, gdy umie się marzyć. A może nawet bez marzeń jest to niemożliwe. A gdy wszystko jest takie jak być powinno to po prostu wiesz, że ona porusza się w mistyczny sposób i zmienia dni w cienie podążające za waszymi nocami. Że jej piękno ogarnia cały twój świat a jej czułość zapala światła na twoich ścieżkach, a wszystkie prowadzą do niej. To bieg, bo w każdym słowie, spojrzeniu, we wszystkim co robisz I w każdym śnie biegniesz do niej i czujesz, że tak powinno być. Chcesz objąć ją tak, by wiedziała, że jest to niezwykłe, niecodzienne, jedyne i niepowtarzalne, ale chcesz to robić codziennie i boisz się, bo nie wiesz jak to pogodzić. Korzeniaki są jednak bardzo racjonalne. Miłość ma zielonoszaroniebieskie oczy i głos, który rozpoznajesz po tym, że alarmuje wszystkie twoje zmysły i je uspokaja. A gdy jej nie ma przy tobie, to sam nie wiem jak to się dzieje, ale jest. Widzi twoje myśli i cieszy się, kiedy ją wspominasz. A tobie jest tak lekko, kiedy ją wspominasz i jest to chyba jedyna słodka tęsknota w całym świecie. I jest coś absurdalnego, ale nierozłącznego z tym całym rajem który szaleje w twojej głowie i każdej najmniejszej części twojej osoby. To pragnienie zabrania wszystkich kłopotów i sprawienia, aby przestały być jej kłopotami, by mogła spokojnie i szaleńczo cię kochać. Co dziwne, jest w tym wiara, że jest to naprawdę możliwe, że możesz nieść całe życie drugiej osoby w swoich rękach, chociaż tak niedawno nie mieściłeś w nich nawet połowy swoich spraw. Jest też ciche oblicze tej burzy. Milczące dni ukryte w obojętnym świecie, kiedy wszystko, czego pragniesz, to jej obecność. Pod obojętnie jakim niebem, w obojętnie jakim królestwie, wśród obojętnie jakich istot. Wiara, że nic się nie zmieni gdy się znowu zobaczycie, że gdy będziecie razem znów zapłonie świat. Pojawia się ona niezależnie od tego, czy nie ma jej minutę, godzinę czy dni. Uważaj jednak na tygodnie. Tygodnie rozstania są już zabójcze. Ale miłość w to nie wierzy. I czasem przenosi góry lub drąży korytarze w dębowych korzeniach. Jedną z jej najbardziej magicznych cech jest to, że bardzo rzadko, ale jednak jej się to udaje. Gdy jesteś czyimś żołnierzem, czyjąś wyrocznią, oparciem, szczęściem, tęsknotą i jej zaspokojeniem. Gdy dajesz komuś więcej niż jest w tobie i jednocześnie z każdym darem odbierasz znacznie więcej niż dałeś, bo miłość zawsze daje więcej niż odbiera. Dlatego miłość, której ofiarowujesz życie to szaleństwo. Rozumiem jeszcze oddanie któregoś z parzystych narządów, jeśli te jajogłowe elfy z Solinderion ukończą wreszcie prace nad blokerem odrzucania przeszczepu, co zapowiadają od ładnych paru lat, ale życie? Kto wtedy będzie kochał twoją miłość? Rute przerwał i widząc w elfich oczach swego syna coś, co spadło na jego własne życie tyle lat temu i już pozostało, dokończył cicho i niedbale: chyba, że będzie trzeba, to wtedy dlaczego nie? Zresztą, po co się pytasz o miłość, skoro widać jak płonie w twoich oczach? Trzeba było zapytać siebie, tak jest najprościej, bo siebie masz zawsze pod ręką, nie trzeba było fatygować się do starego ojca. A ten odpowiedział: bo ciebie też kocham Spojrzeli na siebie i zobaczyli, że obaj wiedzą, co każde słowo wypowiedzianego przed chwilą zdania znaczy. A zwłaszcza, co znaczy magiczne też, i że kryje się za nim czarodziejska elfia księżniczka. I stało się, że pierwszy raz w historii korzeniaków syn powiedział ojcu, że jest zakochany. Gdyby Rute wiedział wcześniej, że spotka go taka chwila, na pewno ta myśl dodawałaby mu siły w niejednym trudnym momencie. Teraz wiele myśli przebiegło mu przez głowę, ale były to przede wszystkim wspomnienia i żal, że on sam nie miał ojca, któremu mógłby o tym opowiedzieć. Bo w rzeczywistości syn nie pytał Rute o to, czym jest miłość. On mu powiedział, że jest zakochany. I dał mu na tę trudną drogę jeszcze jeden cytat, z pewnej piosenki śpiewanej przez elfy, które podobno usłyszały ją u ludzi, a który mu utkwił w pamięci, bo był bardzo lekarski: miłość może uleczyć, miłość może też zranić. Nie wiedzieli, ojciec i syn, że kiedy przebrzmiał ten cytat obaj pomyśleli, że nawet te rany są szczęściem.
start/początek
|
 
 bajka na dziś
 według numerów
 kronika stron
 napisz do mnie
 anatomia
kolejne linki wkrótce ...
|