Tales before the Dusk came
Bajki przed nadejściem Zmroku

 

links

tale for today

by numbers

sitelog

write me

anatomy

Hi, this is ...

other links come soon ...

Bajka XIX

A najbardziej z mojego nowego domu lubiłem czerwoną dachówkę, przykrywającą nieśmiały, spadzisty dach. Pod nim strych ciepły zimą od biegnącego przez środek komina. Pełny zapachu suszonych grzybów i zapomnianych książek. Nie było z nim dużo roboty. Konstrukcję oparłem o ruiny od wieków stojącej w opuszczeniu strażnicy Astalot. Dwie najważniejsze ściany domu były w całości murami starej budowli. Grube na cztery stopy i pozbawione okien skutecznie powinny chronić od zimowych, północnowschodnich wiatrów. W dwóch nowopostawionych ścianach liczne okna, oprawione w rustykalne okiennice z bielonego wiązu, pozwalały cieszyć się widokiem na ogród i rzekę. W ogrodzie nie mogło być inaczej niż było. Niedbałe, uprawiane kawalerską, trochę leniwą ręką grządki nawet w środku lata pachniały świeżą zielenią. Na jednej z nich rosły obok siebie pietruszka, szałwia, rozmaryn i tymianek. Ich poplątany zapach przypominał stare, zamyślone piosenki i Twoje rozświetlone upałem dłonie. Żyzna gleba śródrzecznej wyspy sprawiała, że ogrodnictwo było tutaj wdzięcznym zajęciem, gwarantującym udane zbiory warzyw niezależnie od ilości poświęconej im pracy. Na najbardziej gorących fragmentach murów z uporem usiłowałem utrzymać, wbrew oczywistym prawom klimatu, dzikie wino. Jednak bluszcz, powój i wiciokrzew nie dawały najmniejszej szansy śródziemnomorskiemu uzurpatorowi. Za rzeką wzrok gubił się w rozległych polach jęczmienia i żyta. W gorące, letnie dni złoty płaszcz zbóż wznosił się by na horyzoncie dotknąć najbardziej niebieskiego nieba. Jesienią mgły brały w posiadanie rzekę, wyspę, ruiny i przytulony do nich dom. Mgły były tu zawsze. Zanim wybudowano Astalot i wtedy, gdy je opuszczono. Są teraz. Prawie każdym świtem podchodzą pod okiennice z bielonego wiązu, pełzną między grządkami, a resztki zrujnowanych murów rwą je na niekształtne, leniwie snujące się strzępy. W taki mglisty świt mogę ostrożnie wyjść do ogrodu i wyobrazić sobie, że jestem w innym czasie. Jeszcze łatwiej jest kiedy nadchodzi zmierzch. Nie muszę sobie tego wyobrażać, po prostu jestem w innym czasie, kiedy strażnica tętniła życiem, a do przystani każdego dnia przybijał prom łączący wyspę z zachodnim brzegiem rzeki. Kiedyś, w dzień wiosennej równonocy, prom przywiózł na wyspę piękną dziewczynę, znaną odtąd jako Pani z Astalot. A potem przyszedł czas, że na jego pokładzie zabrano z powrotem jej ciało w ostatnią podróż do miasta o wielu wieżach.
Prześliczną Panią z Astalot spotkałem pewnego razu po tamtej stronie opowieści. Zanim na dobre osiadłem w Dolinie częściej podróżowałem poprzez i bardziej lubiłem drugą stronę. Piliśmy białe, kryształowe wino siedząc w wiklinowych fotelach, w altanie ocienionej przez olbrzymie platany. Rozmawialiśmy o naszych ulubionych miejscach, o znajomych i nieznajomych, o kobietach i mężczyznach. A kiedy południe się nachyliło i dzień zaczął myśleć o zmierzchu Pani z Astalot pozwoliła mi zamieszkać na swojej wyspie. Minęło siedemset lat zanim skorzystałem z jej zezwolenia.
Autostrada krajowa H134 skraca wielkie zakole Ysqere przecinając urodzajną nizinę Rhonard w jej najszerszym miejscu, z północy na południe. Biegnie przez rolniczy krajobraz, pełen słońca, żyta i jęczmienia, małych zasobnych osad o białych ścianach i czerwonych dachówkach, akcentowanych prostymi, schludnymi wieżami parafialnych kościołów. Łowca miał Roastratera serii T, którym jechał prosto w słońce, z prędkością 170 mil na godzinę. Prędkość co najmniej śmiertelna, mimo wbudowanej w samochód potrójnej kaskady pirotechnicznych wynalazków mających amortyzować ewentualną kolizję. Jeden błąd i słodki keczup, dotąd przyczajony pod powiekami, stanie się rzeczywistością. Śpieszył się do Baeh. Dziś wieczorem miał zamiar polować w niewiele znaczącym klubie niedaleko starego rynku. Jeszcze pięćset mil. Wyczułem jego myśli w ogrodzie, schylony nad pachnącym tymiankiem. Myślał o Tobie. Wyprostowałem się do słońca, dotknąwszy uprzednio pachnących łodyżek, aby odnaleźć odwagę. Nie lubiłem rozmawiać z Łowcą. Musiałem.
Ona jest ze mną, nie będziesz polował, Łowco – usłyszał moją myśl i w swoim pośpiechu nawet nie zwolnił. Oni tacy są, Łowcy. Złośliwi, pewni siebie, niezwyciężeni. Dobrze wiedział, że jeden mój gest wystarczy, by jego Roastrater zgubił trzypasmową nawierzchnię i zmienił się w chaotyczną plątaninę blach wymieszanych z absurdalną resztką białka, które przed chwilą było życiem. Wiedział a mimo to rzekł: ona jest Łowcą, a Łowca zawsze jest sam. Taki jest świat po tej stronie, a Ty nie możesz go zmienić. Jadę do Baeh, wyluzuj.
Dotknąłem rozgrzanego muru i pozwoliłem mu przeżyć. Był przecież ze mną zapach letnich ziół i łagodził Twoją nieobecność. Być może miał rację, a jeśli jesteś Łowcą to lepiej abym Cię już nie spotkał.
Na nieśmiały, spadzisty dach z czerwoną dachówką padają dystyngowane płatki śniegu. Nadchodzi zima, kołysanka dla zmęczonych pól. Na całym świecie tylko w Astalot pada magiczny, ciepły śnieg. Dlatego tutaj zamieszkałem. Wychodzę do ogrodu. Mgły jeszcze nie opadły, nadal nie widać rzeki. Znów pada ciepły śnieg. Topi się na dachówkach, na murach, na opuszczonych grządkach. Dalej, w stronę rzeki, osiada na czarnych gałęziach wierzb, na trawie, na starych, zarośniętych ścieżkach. Jest dwudziesta pierwsza. I wszystko jest takie doskonałe.
Płatki, mokre i smutne, lądują na moich włosach, brwiach, powiekach. Zaśnieżona kurtka, spodnie i buty. Słuchawki od małego odtwarzacza empetrójek, w którym gra stary zespół, starą piosenkę o dziewczynie, która miała na imię tak jak Ty.
Musiałem przyjść aż tutaj, by znów Cię usłyszeć.

start/początek

 

linki

bajka na dziś

według numerów

kronika stron

napisz do mnie

anatomia

Hi, this is ...

kolejne linki wkrótce ...
tales by numbers

tale I

tale III

tale IV

tale V

tale VI

tale VII

tale VIII

tale IX

tale X

tale XIII

tale XIV

tale XV

tale XVI

tale XVII

tale XVIII

tale XIX

tale XX

tale XXI

tale XXII

tale XXIII

tale XXIV

bajki wg numerów

bajka I

bajka III

bajka IV

bajka V

bajka VI

bajka VII

bajka VIII

bajka IX

bajka X

bajka XIII

bajka XIV

bajka XV

bajka XVI

bajka XVII

bajka XVIII

bajka XIX

bajka XX

bajka XXI

bajka XXII

bajka XXIII

bajka XXIV