|
 
 tale for today
 by numbers
 sitelog
 write me
 anatomy
other links come soon ...
|
Bajka XVIII
Patrzyłem w jej tellurowe oczy i usiłowałem w miarę poprawnie użyć noża do steków. Było to niemożliwe, więc co jakiś czas gubiłem jej wzrok by spojrzeć na talerz. Kiedy na nią nie patrzyłem, przestawałem rozumieć co się dzieje. To nie miało być tak. Słyszałem o trzeciej rasie, wiedziałem że elfy powinny jej unikać. Sam żyłem wystarczająco długo by poharatać się kilka razy w podobnych sytuacjach. No i, oczywiście, byłem pewny, że nie mam ochoty tego powtarzać. Stek był pyszny, średniowysmażony i smakował prawie jak w Kraju. Za jakieś trzy kwadranse wrócimy do Hotel Neuf, w nieuporządkowaną pościel. Będę chwytał każdy jej gest. Zapamiętam śmiech, oddech i zapach. Ponieważ to może być ostatni raz. Ponieważ, no cóż, nie jestem dla niej tak ważny, jak ona dla mnie. Ponieważ tak już jest. Ale, mimo to, będzie wspaniale. Jestem tego pewny. Elfy wiedzą, kiedy mają do czynienia z trzecią rasą i zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Czasem po prostu nie można tego uniknąć. Nie warto opowiadać tej historii od początku. Wiedziałem, co się zdarzy. My po prostu nie potrafimy być kimś ważnym dla kobiet trzeciej rasy. Nawet wówczas, gdy bardzo nam zależy i naprawdę się staramy. Ich świat jest zbyt obcy. One patrzą na wszystko innymi oczami. Nikiel, tellur, ruten. Koniec historii też nie jest interesujący. Po prostu skończył się czas. Rzeczywistość znudziła się naszymi spotkaniami, znużył ją Hotel Neuf i te wszystkie straszne miasta, w których się spotykaliśmy. Jest jednak kilka prostych prawd, które pozostają prawdziwe. Jedną z nich jest to, że wszystko przemija. Drugą, że coś zostaje. Zadziwiające, jak wiele niepotrzebnie złych emocji pozostało jeszcze we mnie z tamtych odległych dni. Niewygodna jest ta wrodzona samowiedza elfów. Kiedy pochylam się nad wspomnieniami odnajduję przerażającą, bo irracjonalną, nienawiść do tego miasta. Miasto pełne magicznych miejsc, dumne ze swoich anachronizmów, odległe, zatłoczone, złe. Miasto jej dobrych przyjaciół, ludzi, którzy znają tellurowe oczy tysiąc razy lepiej niż ja, ulic, dla których jej kroki są codziennością. Nienawidzę tego miasta, zazdrosny o to, że ona je lubi, zły o wszystkie niespełnione przyjazdy, odjazdy, spotkania. Które miały tam być, były, będą lub zostały odwołane. Znów tam przyjadę, wiosną. I tym razem się nie spotkamy. A pościel w Hotel Neuf pozostanie uporządkowana. Może przyniesie komuś więcej szczęścia. Stek, wino i bezpretensjonalne anegdoty zza oceanu. Przecież mógłbym opowiedzieć coś innego. Nawet nie próbuję, bo nie chcę, by zamiast wesołej historyjki pojawił się kondukt dziwacznych pytań. Ciekawe, czy zdajesz sobie sprawę jak się teraz czuję. Całkowicie niewidzialny dla Twych tellurowych oczu. Nierzeczywisty. Przecież wziąłem ze sobą te same dłonie, które tak niedawno Cię dotykały. Czy to możliwe, że po prostu mnie zapomnisz. Ciekawe, skąd wiesz, że słowa są niepotrzebne. To prawda, że my, mądre i stare elfy rozumiemy rzeczy oczywiste. Ale miło by było, gdybyś spróbowała je wyjaśnić. No, nie jest to w końcu takie istotne. Dlaczego mam się tym wszystkim przejmować bardziej od Ciebie, więc zwyczajnie możemy pominąć tłumaczenia, są w tak niewygodny sposób irytujące. Wystarczy otworzyć oczy. Szeroko. Ile czasu upłynie nim, obracając się za siebie, nie rozpoznasz już mojej twarzy w tłumie nieważnych osób, o które otarł Cię los – nie wiem. Ja w każdym razie szybko zapominam ludzi, jak każdy elf. Kobiet z trzeciej rasy nie zapomnę nigdy. Spotkałem ich tylko kilka, na całe szczęście. Nikiel, tellur i ruten. Opowiadają starą historię o trzeciej rasie, która przybyła z gwiazd. Było to dawno temu, gdy elfy rządziły światem, a ludzie bali się po zmroku wychodzić ze swoich domów, by nie stać się ofiarą ich okrutnych zabaw. Trzecia rasa traktowała elfy tak samo, jak one ludzi. Nieistotne, żywe zabawki, pozbawione indywidualności, których cierpienia nie znaczą więcej niż nieoczekiwana zmiana pogody na przedzimiu. A elfy, urzeczone trzecią rasą, irracjonalnie pragnęły bliskości jej przedstawicieli. Jak ćmy, tyle że z pełną świadomością tragicznych konsekwencji swoich czynów, garnęły się ku zagładzie. Tak właśnie, dzięki nieoczekiwanej pomocy, ludzkość przetrwała. Łatwiej dziś spotkać człowieka niż elfa, nawet na najbardziej magicznych ulicach najbardziej anachronicznych miast. Opowiadają też, że to dlatego elfy zostawiają za sobą ścieżkę złamanych serc, zawiedzionych uczuć, zakochanych rozczarowań i prawdziwych łez. One już nie potrafią kochać. Tę umiejętność, nie wiadomo zresztą czy przydatną we współczesnym świecie, miała im nieodwracalnie odebrać właśnie trzecia rasa. W świetle tych opowieści całkowicie jasne staje się, że obecnie żyjące elfy, potomkowie tych, które zdołały wówczas przeżyć, potrafią znakomicie rozpoznawać istoty należące do trzeciej rasy. Ta zdolność zadecydowała przecież o przetrwaniu ich przodków. Pamiętać jednak należy, że chociaż doskonale rozpoznajemy czające się niebezpieczeństwo, to czasem mamy jednak ochotę się z nim zmierzyć. W końcu nikt nie żyje wiecznie, nawet elfy. Pomyślcie, ile bezbronnych wobec naszego wdzięku ludzkich istot każdy z nas już minął na swojej drodze, ile z nich płakało. Dla zachowania kosmicznej równowagi dobrze jest, gdy czasem elf otrze się o trzecią rasę. Szczególnie, jeśli nie ma na to specjalnej ochoty. No dobrze, a teraz opowiem jak to jest, kiedy spotykają się elfy. Na przykład jeden mówi tak: chyba jestem porąbany, ale mam nową laskę, wiesz, nieziemska. Wtedy ten drugi mówi przykro mi. Wbrew ludowym opowieściom elfy zasadniczo nie płaczą.
start/początek
|
 
 bajka na dziś
 według numerów
 kronika stron
 napisz do mnie
 anatomia
kolejne linki wkrótce ...
|