Tales before the Dusk came
Bajki przed nadejściem Zmroku

 

links

tale for today

by numbers

sitelog

write me

anatomy

Hi, this is ...

other links come soon ...

Bajka XV

W zamku Beeren, na dorocznych wilczych łowach, spotykali się najwięksi bohaterowie królestwa. W drugim roku Pepina Siwego było to spotkanie szczególne.
Dudniły podkute końskie kopyta na granitowym dziedzińcu, gdy poczty kolejnych rycerzy wjeżdżały do zamku.
Pierwszy przybył, prowadząc chyba setkę pocztowych, gońców, ordynansów i kochanek, Filip z Roux, zwany Pięknym. Jechał w lśniącej, tellurowej zbroi, dumny i wyniosły. Niewielu wiedziało, że ten niedostępny, zimny elektor Cesarstwa, potrafił być jednym z najlepszych kompanów. Nikt tak nie rzygał i nikt tak donośnie nie potrafił wyryczeć sprośnych, pijackich kupletów, jak Filip. Pił jednak tylko wtedy, gdy spotkał starych przyjaciół. Wilcze łowy były jedną z nielicznych okazji dla elektora, by stoczyć się pod stół.
Yrpen Czarny miał orszak tylko o połowę mniejszy niż elektor. Zielono-białe barwy Księstwa Dorogais przypominały o tym, że udając się na łowy Yrpen zostawił w domu swoją niedawno poślubioną żonę, Księżną Dorogais. Bardziej złośliwi twierdzili, że cały ten karkołomny traktat matrymonialny (księżna była chyba dwa razy młodsza, a na pewno co najmniej dziesięć razy bogatsza od swojego wybrańca) służyć miał jedynie pokryciu długów bohatera. Najbardziej złośliwi rozpuszczali nawet pogłoski, że długi te mają swoje źródło w upartym dążeniu Yrpena do uzyskania tytułu bohatera. Krotko mówiąc, obecny Książę Dorogais kupił sobie miejsce w kręgu, i to za sumę tak astronomiczną, że nie pozostało mu nic innego jak szukać młodej, bogatej i chętnej małżonki.
Drużyny Hnella i Orsuga spotkały się już na przełęczy Beeren, skąd stromy i kamienisty szlak prowadził do zamku. Obaj rycerze jechali strzemię w strzemię, to rozmawiając cicho, to wybuchając szczerym śmiechem. Wspominali poprzednie łowy i liczne wspólne przygody z czasów, gdy obaj jeszcze dowodzili wojskami Cesarstwa. Podobni do siebie, obaj wysocy, jasnowłosi i niebieskoocy bohaterowie rozumieli się doskonale i zawsze czuli się dobrze w swoim towarzystwie. Niesprawdzone, ale uporczywe pogłoski mówiły, że są nieślubnymi synami poprzedniego cesarza. Jeżeli tak było to po tym wielkim wojowniku i nieporadnym polityku odziedziczyli wszystkie zalety ciała i umysłu, unikając jednocześnie wad, które sprawiły, ze jego panowanie nie było jasnym okresem w historii Cesarstwa.
Samotrzeć przybył Wilk. Na szarym koniu, w brudnym, miejscami łatanym płaszczu. W legendarnej już, żelaznej zbroi, która wytrzymała impet bełtów z żywiołackich kusz podczas bitwy na Polach Sollerneidon, ostatniej bitwy, gdy ludzie i elfy walczyły ramię przy ramieniu, ostatniej bitwy, którą zjednoczone rasy wygrały. Jak zwykle nucił coś fałszywie pod nosem, patrzył spode łba i nie raczył zamienić słowa z służbą, która onieśmielona wyprzedzającą Wilka sławą także omijała wzrokiem szczupłą, żylastą sylwetkę jeźdźca. Olim i Ulph, dwaj towarzysze Wilka wkrótce mieli oficjalnie dołączyć do kręgu bohaterów, ale już teraz uczestniczyli w łowach na równych prawach. Nic dziwnego, bo przeżyć szalone i tajemnicze wyprawy Wilka, zyskać jego szacunek i przywilej dzielenia jego losów to więcej niż wystarczająca przepustka do sławy.
Przed samym zmrokiem przybył, z tuzinem konnych pachołków, Edgar Smokobójca. Zbyt zmęczeni by zwracać uwagę na efekt monumentalnego wjazdu jeźdźcy bezładnie rozproszyli się po dziedzincu, i, oddawszy rumaki w ręce stajennych, udali się do łaźni. Musieli odświeżyć się przed planowana ucztą. Sam Edgar wszedł jeszcze na północną basztę aby spojrzeć z niej na zachód, w stronę niewidocznych równin Narrotor, gdzie wzywało go serce i zielonooka Kahleen o białych dłoniach i słodkim głosie.
W tym roku z żyjących bohaterów zabrakło w Beeren Karla Hannera z Woo, który właśnie dowodził wojskami Cesarstwa na Północy, Oskara d’Vree, leczącego rany odniesione podczas obrony rodzinnego hrabstwa w trakcie ubiegłorocznej rebelii chłopskiej i dobiegającego swoich dni, przykutego od kilku miesięcy do łoża przez starość, Fryderyka Grubego. Niewielu było bohaterów, niewielu, którzy mogli dostąpić zaszczytu przyjęcia do kręgu. Tak naprawdę, to jedynie obaj towarzysze Wilka byli poważnymi kandydatami.
Był piękny jesienny wieczór. Złote jawory kontrastowały z głęboką, ciemną zielenią jodeł. Dostojna górska przyroda tworzyła doskonale tło dla ogromnej, zawieszonej nad dolomitową, szarą przepaścią budowli. Stalowe niebo i uparty, zimny, wschodni wiatr dopełniały obrazu ostatniej rubieży Cesarstwa, toczącego ustawiczne wojny z siłami Zła, wewnętrzną słabością i gospodarczą zapaścią wynikającą z postępującej izolacji tego ludzkiego bastionu, archaicznego organizmu otoczonego żywiołem obcych, wrogich ras.
Uczta rozpoczynająca łowy tradycyjnie odbywała się w największej sali zamku Beeren i trwała całą noc. Nad ranem ciężkie, czarne chmury zakryły całe niebo i lunął deszcz. Ponure krople tłukły dachówki zamkowych wieżyczek, śpiewały w rzygaczach, tworzyły coraz większe strumienie i kałuże na kamiennym dziedzińcu. Wilgoć docierała wszędzie, do każdej komnaty i do każdego łoża, zachęcała do rozpalenia kominka i rozkoszowania się ciepłem oferowanym przez płonące, smoliste szczapy. Kusił zapach ciepłego mleka i świeżego chleba wyjmowanego właśnie z wielkich pieców zamkowej kuchni. Bolały ciężkie od nocnego ucztowania głowy i mięśnie zmęczone długą, wyczerpującą podróżą na koniec Cesarstwa.
A jednak bohaterowie wyruszyli na łowy. Poczty, orszaki, pachołki i kochanki – wszystko zostało w zamku. W deszcz, który ograniczał widoczność na wyciągnięcie ręki, wyruszyło ośmiu.
Filip, który wczoraj nie wpadł pod stół i dlatego był w stanie pomóc Edgarowi trafić do łoża. Yrpen, z wyraźną niechęcią wciągał w płuca mokre, górskie powietrze, myśląc jednocześnie po ilu godzinach można będzie wrócić nie narażając się na śmieszność. Był Hnell na imponującym, karym rumaku, który niedawno otrzymał z łaski Cesarza i podobny do niego jak brat Orsug na pożyczonym od Hnella siwku, gdyż jego koń okulał podczas drogi do Beeren. Cicho stąpał koń milczącego Wilka. Olim nie krył niechęci do wszędobylskiego deszczu, wysoko stawiając kołnierz z rysia i naciągając futrzana czapę głęboko na oczy. Ulph zaś wydawał się cieszyć z kropli spływających mu po karku za kołnierz i nucił, wzorem Wilka, jakąś nieodgadnioną melodię. Edgar w ogóle zdawał się nie zwracać uwagi na pogodę, myślał bowiem cały czas o Kahleen, czekającej gdzieś daleko, na równinach Narrotor na powrót swojego mężczyzny. Dobrze, że nie wiedział, w czyich ramionach upływa zielonookiej nieznośnie długi czas oczekiwania ...
Ludzie z Soo do dziś opowiadają, że w drugim roku Pepina Siwego, w lesie Bereen, na polanie, w ulewnych strugach deszczu spotkali się najwięksi bohaterowie: Wilk, Olim, Ulph i Edgar Smokobójca. Zsiedli z koni, zmęczeni wielogodzinną pogonią za niewidzialnym wilkiem i wspomnieli Michala Soo.
Szkoda, że go nie ma z nami powiedział, jak zawsze lakoniczny, Wilk.
Było wspaniale walczyć razem z nim. Byłoby wspaniale stać z nim teraz tutaj, w ten listopadowy ponury dzień, w środku lasu Bereen i rozmawiać bez słów rzekł Olim, który wkrótce, podczas Bitwy pod Ersey rzuci się sam jeden na setkę żywiołaków i wyjdzie ze starcia bez jednej rany.
Ulph wstrząsnął głową rozsiewając wokół błyszczące krople. On jest lepszy od nas wszystkich. Nie obraź się, Wilku, ale jest lepszy nawet od Ciebie.
Wilk podniósł głowę, uśmiechnął się i przytaknął słowom Ulpha.
Wtedy Edgar rzekł: niech Ci tam będzie dobrze za tym morzem, bez nas.
I, jak do dziś opowiadają ludzie z Soo, Michalowi było za morzem dobrze...

start/początek

 

linki

bajka na dziś

według numerów

kronika stron

napisz do mnie

anatomia

Hi, this is ...

kolejne linki wkrótce ...
tales by numbers

tale I

tale III

tale IV

tale V

tale VI

tale VII

tale VIII

tale IX

tale X

tale XIII

tale XIV

tale XV

tale XVI

tale XVII

tale XVIII

tale XIX

tale XX

tale XXI

tale XXII

tale XXIII

tale XXIV

bajki wg numerów

bajka I

bajka III

bajka IV

bajka V

bajka VI

bajka VII

bajka VIII

bajka IX

bajka X

tale XIII

bajka XIV

bajka XV

bajka XVI

bajka XVII

bajka XVIII

bajka XIX

bajka XX

bajka XXI

bajka XXII

bajka XXIII

bajka XXIV