|
 
 tale for today
 by numbers
 sitelog
 write me
 anatomy
other links come soon ...
|
Bajka I
Nie tak dawno temu, a może nawet zupełnie niedawno, nie tak daleko stąd, a może nawet zupełnie niedaleko, w malowniczej, przepięknej dolinie cicho szumiał niezwykły las. Las był magiczny i wszystko w nim było czarodziejskie - od najstarszego dębu do najmłodszego pędu maleńkiej paprotki. Środkiem lasu, dnem doliny płynął strumyk. Miejscami powoli, jakby z namysłem wybierając drogę między omszałymi korzeniami starych drzew, miejscami żwawiej, pieniąc się w ciasnych meandrach, spadając małymi wodospadami z kamiennych progów i napełniając okolicę wesołym gwarem rozbawionej wody. Wzdłuż potoku zieleń lasu była najgłębsza i najbardziej soczysta. Rosły tam giętkie kaliny, leszczyny i olchy, zwieszając gałęzie nad szemrzącym potokiem, a on ubierał ich liście w drobne brylanty kropelek. Poza tym w magicznym lesie rosły wysokie, strzeliste dęby, białe brzozy o młodzieńczozielonych liściach, sosny o powykręcanych konarach i pomarańczowej, łuszczącej się korze. Las był pełen śpiewu rozmaitych ptaków, wśród których czasem odzywało się monotonne kukanie kukułki, rudego pośpiechu wiewiórek i wytrwałej krzątaniny maleńkich mrówek. Las w dolinie był przepiękny i pełen życia, jednak wydawać by się mogło, na pierwszy rzut oka, że niewiele go różni od innych całkiem nieczarodziejskich puszcz. Ale było w nim coś naprawdę niezwykłego - mieszkały w nim elfy. Nocą tańczyły wśród drzew przy świetle swoich małych latarenek. Rankami latały nad śródleśnymi polanami, przysiadając na właśnie rozwiniętych płatkach dzikich kwiatów, napełniając radością i magią cały las. W upalne południa elfy odpoczywały nad chłodnym potokiem, na chłodnych poduszkach ciemnozielonego mchu. I nigdzie kwiaty nie miały tak pięknych barw i nie pachniały tak cudownie jak w zaczarowanym lesie elfów. Od pewnego czasu radość elfów mącona była niepokojem związanym z nową królową. Odwiecznym zwyczajem elfy wybierały na swoją królową najpiękniejszą dziewczynę świata. Tak miało być i teraz. Uskrzydleni zwiadowcy udali się na wszystkie strony świata szukając nowej władczyni. Szukali w zadymionych miastach, w zatłoczonych autobusach, znudzonych salach szkolnych i aulach wyższych uczelni, w huczących halach fabrycznych i w maleńkich chatkach na skraju ludzkich wiosek. Bez skutku. Najmądrzejsze elfy szukały starożytnych czarów by odkryć gdzie trzeba wysłać posłańców. Ale magiczne lustra milczały, szklane kule pokazywały jedynie nic nie znaczące zamglone wizerunki. Nadzieja powoli opuszczała serca mieszkańców magicznego lasu. A razem z elfami smuciła się dolina, strumyk, drzewa i ptaki. Cały magiczny las wypełnił się niepokojem - od najstarszego dębu do najmłodszego pędu maleńkiej paprotki. Pośpiech wiewiórek nie był już tak beztroski, a w szept potoku między kamieniami wkradły się inne, nieobecne dotąd nuty. Jednym słowem nic nie zapowiadało radosnego końca tej bajki. Było deszczowe, wybitnie ponure popołudnie, zawieszone gdzieś między zimą i nienarodzoną wiosną. W pewnym wyjątkowo brudnym mieście, między zniszczonymi domami przemykała się niewielka grupka elfów, zniechęcona bezskutecznymi poszukiwaniami królowej. Zimny wiatr sprawiał, że sztywniały im zmęczone skrzydełka, a uporczywy deszcz nie ułatwiał latania w brudnym powietrzu zaniedbanych ulic. Kolejna ulica była taka sama jak poprzednie, kolejny budynek tak samo szary i zaniedbany jak wszystkie do tej pory zbadane. Czy to intuicja elfów sprawiła, że wleciały w brudną bramę i zajrzały przez zakurzone okno do wnętrza jednego z mieszkań? A może to przypadek, który jest często sprawcą tylu szczęśliwych zdarzeń? Chyba nigdy się tego już nie dowiemy, a jest bardzo prawdopodobne, że same elfy też nie znają odpowiedzi na to pytanie. Zresztą przyczyna nie jest tak ważna jak sam fakt, że zajrzawszy przez brudną szybę do wnętrza ... ... ujrzały najpiękniejszą dziewczynę świata. Znalazły ją w brudnym mieście, w beznadziejnie szarym domu przy zaniedbanej ulicy. Wtulona w ramiona brzydkiego, niemłodego chłopaka o zmęczonych oczach nie wiem czy wiedziała jak jest piękna. Ale elfy wiedziały. Czarodziejsko przeniknęły przez zamknięte okno i jeden z nich podleciał cicho do chłopaka i zaszeptał mu do ucha: trzymasz w ramionach najpiękniejszą dziewczynę świata, która jest magiczną królową elfów. Dbaj o nią i bądź dla niej dobry, bo jest bezcenna, wrażliwa i krucha. Nigdy nie zapominaj, że jesteś odpowiedzialny za powierzone ci piękno. A gdybyś o tym kiedykolwiek zapomniał, niech przypomną ci o tym Jej oczy - zielone jak majeranek gdy jest szczęśliwa, niebieskie jak potok w naszej dolinie, kiedy się smuci. Za każdym razem gdy spojrzysz w Jej oczy pamiętaj, że są to oczy królowej elfów! Zaraz potem bezszelestnie odleciał i czar rozpłynął się w popołudniowym zamyśleniu. Brzydki chłopak w pierwszej chwili nie wiedział czy był to prawdziwy czar, czy tylko złudzenie. Ale gdy spojrzał w oczy dziewczynie i zobaczył jak jest piękna uwierzył, że jest królową elfów. I chociaż bał się bardzo odpowiedzialności powiedział swojej dziewczynie w to ponure popołudnie jedyne dwa magiczne słowa jakie znał, a kiedy uśmiechnęła się w odpowiedzi już wiedział, że czar zadziałał. And they lived happily ever after ...
start/początek
|
 
 bajka na dziś
 według numerów
 kronika stron
 napisz do mnie
 anatomia
kolejne linki wkrótce ...
|